Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 19 czerwca 2012

Sobota na wodzie

W ubiegłą sobotę po dwuletniej przerwie wybrałam się na spływ kajakowy. Spływaliśmy Brdą do jeziora Charzykowskiego. Przepiękna trasa, cudowne tereny. I ten bezpośredni kontakt z przyrodą. 




Tylu grążeli na raz jeszcze nigdzie nie widziałam. A i białych lilii wodnych też nie zabrakło. Ale żaden z panów nie rzucił się aby nazrywać przepięknych nenufarów dla swojej wybranki. Panowie oczywiście zachwycali się możliwościami do wędkowania. Ryby pluskały wokół nas nieustannie.


Relaks, relaksem ale zapolować warto. Wędkarzem nie jestem więc rybki sobie odpuściłam. "Upolowałam" natomiast jednego łabędzia. Nic nadzwyczajnego, nad wodą zdarza się to każdemu. I jeszcze jedno małe pływające zwierzątko.




Jak widać na zdjęciach pogoda nam dopisał, żaby dały cudowny koncert. Pozamykałyśmy oczy, pozwoliłyśmy wodzie nieść leniwie kajaki i wsłuchiwałyśmy się w tę cudowną muzykę natury.



Niestety na ostatnim odcinku trasy, jakiś kilometr od jeziora Charzykowskiego, zaskoczył nas ulewny deszcz. I skończyło się słodkie leniuchowanie. Zawinęłam aparat fotograficzny w folię, chwyciłyśmy wiosła i zabrałyśmy się ostro do wiosłowania.
Jednak przyroda ponownie nas zaskoczyła. Przy ujściu rzeki do jeziora wpłynęłyśmy w ogromne pole grążeli. Jaka szkoda, że lał deszcz i nie można ich było obejrzeć w promieniach słońca. Ale i tak, pomimo ulewnego deszczu nie odmówiłam sobie wykonania kilku zdjęć.